Ciąg dalszy roździału pierwszego pt. ,,Welcome to hell"
W poprzedniej części Roza trafiła do nieba lecz sprzeciwiła się Bogu i trafiła do piekła. W piekle poznaje chłopaka imieniem Arioch który pokazuje jej gdzie mogła odbyć swoją kare.
A więc zacznijmy
Roza z Ariochem wyszli z tego "pokoju" i poszli do akademiku Rozy w którym spotkała ona 2 dziewczyny. Jedna nazywała się Eliwra a druga Lucy. Lucy była sympatyczną dziewczyną to łatwo było po niej poznać. Lecz Eliwra z początku wydawała być się nie zbyt miła...
Dobra dobra spoko już Ci pozwalam dalej czytać...
- No dobra jesteśmy. Masz dwie współlokatorki. Przeszkadza Ci to ? - Zapytał Arioch.
- Nie... To nawet fajnie. - Odpowiedziała Roza
- Chcesz się jeszcze coś dowiedzieć?
- A może powiedział byś mi Regulamin szkoły? Czyli jak mam się ubierać itd.
- Co? Hah... Ale ty się tak serio pytasz? Rób co chcesz! Ubieraj się jak chcesz. To nie ziemia.
- Okej...
- Lucy! Elwira! - Krzyknął Arioch.
- Już dotarła? - Zapytała się Lucy.
- Człowieku tobie już serio bije ?! Mało co zawału nie dostałam! - Wykrzyczała Ariochowi w twarz zirytowana Elwira.
- Spokojnie dziecinko. - Zaśmiał się Arioch
- Cześć Roza ! Ja jestem Lucy, a to jest Elwira.
- Siema tak dla jasności ja jestem Elwira.
- Ona chyba już wie no nie?
- Okej bądź już cicho!
- Spokojnie! - Przerwał Arioch.
- Okej okej...
- Nie martw się Rozo. Ja i Elwira znamy już twoją historie. Tak jak i reszta piekła...
-Ouuu... - Posmutniała Roza.
- Okej... To ja już was zostawie dziewczęta.
Arioch wybiegł z akademika jak błyskawica!
Oh ten Arioch... Nie prawdacie ?!
- Miałaś myśli samobójcze? - Zapytała zaciekawiona Elwira.
- Ehhh...
- Rozo przepraszam cię za Elwire! Ona już taka jest od dawna...
- Spoko...
To be continued ♥
Archiwum bloga
piątek, 5 lutego 2016
środa, 3 lutego 2016
Roździał 1. Welcome to hell. cz.1
OSTRZEŻENIE! : Książka może zawierać sceny brutalne.
To zdażyło się niedawno. Pewna 16 letnia dziewczyna o imieniu Roza mieszkała ze swoją młodszą siostrą oraz ze swoim ojcem. Gdy matka Rozy zmarła w domu zapanował chaos. Ojciec bił Roze i jej siostre z byle powodu. Założe się, że ciekawość cię już zżera co się dalej stało z Rozą więc bez zbędnego gadania zaczynajmy.
Był niedzielny poranek. Roza i jej siosta Katy były głodne. Nie miały co jeść ponieważ na nie obie zarabiała Roza, lecz szef zwolnił ją za ciągłe spóźnienia. Roza nie mogła wytrzymać. Nie mogła wytrzeszczeć z siebie ani jednego słowa z głodu. Podeszła do kuchni i sięgnęła kawałek chleba, lecz nie dla siebie tylko dla swojej siostry. Gdy ojciec tylko usłyszał kroki dochodzące z kuchni natychmiast się obudził wziął wielki pas i podążył w stronę kuchni. Wyprowadziło go to ja zobaczył, że Roza wraz z Katy jedzą kromkę suchego chleba.
- Wy cholerne bachory pozwolił wam ktoś wziąść mój chleb?! - Wykrzyknął zirytowany ojciec.
-Tato! Proszę, nie bij nas! - Krzyczała roztrzęsiona Roza uciekając najszybciej jak mogła.
-Roza wracaj!
Roza miała dość. Chciała zasnąć i nie obudzić się nigdy więcej. Tak jak jej matka...
-Roza tata nas zabije!
-Nie zabije kochanie. -Szepła Roza. - Oh. chodź tu. Nie wychodź cokolwiek byś widziała albo słyszała.
Roza czuła, że ojciec jest coraz bliżej. Dlatego podeszła bliżej ściany gdzie stała jej siostra.
-Natychmiast mi ją oddasz.
-Tobie się coś w głowie poprzekręcało!
-W takim razie wezme ją siłą.
Ojciec Rozy udeżył ją z całej siły w brzuch.
-Ał... Ał!
-Nie chcesz mi jej po dobroci oddać?! A w każdym razie gdzie ona jest...
-Nigdy Ci tego nie powiem!
Ojciec Rozy nie mógł się powstrzymać. Wziął szklaną butelkę i z całej siły udeżył nią w Roze.
-Nie mogę na to patrzeć... - Szepła do siebie Katy.
Wzięła najbliższy kij koło siebie i po cichu podeszła do ojca i udeżyła kijem w jego głowe.
Gdy ojciec Rozy już upadł ona się podniosła i zaczęła jeszcze dusić ojca.
-Roza spokojnie już po wszystkim!
-A właśnie, że nie! On jeszcze żyje!
Policja przyjechała na miejsce zdażenia i zadziwieni policjanci zabrali Katy do radiowozu, a Roze zawieźli na pogotowie. Niestety w ambulansie Roza straciła przytomność.
Pół godziny po zdarzeniu Roza obudziła się w szpitalu i zanim umarła zdążyła z siebie wydusić tylko trzy słowa
-Kocham cię Katy.
-Kocham cię Roza.
Serce Rozy stanęło i nastąpiła śmierć.
Roza zanim się obejżała była już duchem.
-Nie! Nie proszę nie! - Krzyczała jednocześnie zaczynając płakać...
Za Rozą stanęła dziwna ciemna postać.
-Roza...
-K-kim ty jesteś?!
-Jestem Hunter. Bóg ciemności. Nie zadawaj pytań tylko chodź.
Roza trafiła do całej białej przestrzeni gdzie słyszała tylko głos.
-Roza!
-K-kto mówi?!
-Bóg.
-Wow coś nie oficjalny jesteś... Ale o co w ogóle chodzi? To jakiś żart?!
-To nie jest żart.
-No to się pokaż!
-Wiesz że nie mogę. Rozo. Nadszedł czas sądu.
-Ja naprawdę umarłam? A-ale...
-Umarłaś w szpitalu. Twoja siostra nadal żyje.
-Pozwól mi się z nią zobaczyć!
-No dobrze.
Ku oczom Rozy ukazał się mały ekranik z obrazem na jej siostrę.
-Czekaj moment! Pozwól mi do niej iść! Błagam!
-Nie możesz Rozo... Jesteś już martwa. Dobrze wiesz. Nadszedł czas sądu.
-Wiesz co?! Mam gdzieś ten sąd! Skoro jesteś Bogiem to gdzie byłeś hemmm...?! Gdzie byłeś kiedy Cię potrzebowałyśmy?! Modliłyśmy się do ciebie wiele razy! Rozumiesz?! Mogłam żyć! Mogłam być przy mojej siostrze ale ty nam ani trochę nie pomogłeś! Byłyśmy dziećmi! Trochę szczęścia potrzebowałyśmy! Radziłyśmy sobie same! A ciebie w ogóle nie było! Wiesz co? Co z tego, że stworzyłeś świat?! Nie jesteś Bogiem! Nie jesteś dobry! Wiem! Wszystko co się stało zależy ode mnie! Boże! Trochę szczęścia do cholery! Jesteś nikim! Ludzie w Afryce umierają! Ludzie giną, a ty nic nie robisz! Sprzeciwiam się tobie słyszysz! Sprzeciwiam! I nie mam zamiaru trafiać do nieba pod twoje nogi!
-No cóż... Skoro tak to trafisz pod inne nogi skoro sobie tego życzysz...
-Co się dzieje?! Gdzie ja jestem?!
Roza sprzeciwiła się Bogu który przeniósł ją do piekła...
-Nie bój się Rozo. Jesteś tu bezpieczna. - Wyszeptał jeden z diabłów.
-A-ale gdzie ja jestem?!
-W piekle. Sprzeciwiłaś się Bogu tak jak niektórzy z nas.
-Nie to nie możliwe!
-Ominęła cię kara.
-Jaka znowu Kara?!
-Sprzeciwiłaś się Bogu... Gdybyś popełniła coś gorszego nie pominęła by cię kara.
-A-ale...
-Nic ci nie będzie.
-Yyy...
-Arioch zaprowadzi cię do twojego pokoju. Nie bój się bo widzę, że Ci się już nogi trzęsą.
Roza przerażona lecz zaciekawiona życiem w piekle poszła z Ariochem do swojego pokoju. Akurat przy okazji Arioch pokazał Rozie miejsce w którym musiałaby przeczekać karę.
-Co się tak boisz? - Wykrztusił z siebie Arioch.
-Poprostu... To miejsce jest takie trochę dziwne...
-Nie bój się...
-A tak w ogóle to co tu jest?
-Tu jest droga pokutna... Tu musisz przeczekać swoją kare...
-Aha...
To be continued ♥
To zdażyło się niedawno. Pewna 16 letnia dziewczyna o imieniu Roza mieszkała ze swoją młodszą siostrą oraz ze swoim ojcem. Gdy matka Rozy zmarła w domu zapanował chaos. Ojciec bił Roze i jej siostre z byle powodu. Założe się, że ciekawość cię już zżera co się dalej stało z Rozą więc bez zbędnego gadania zaczynajmy.
Był niedzielny poranek. Roza i jej siosta Katy były głodne. Nie miały co jeść ponieważ na nie obie zarabiała Roza, lecz szef zwolnił ją za ciągłe spóźnienia. Roza nie mogła wytrzymać. Nie mogła wytrzeszczeć z siebie ani jednego słowa z głodu. Podeszła do kuchni i sięgnęła kawałek chleba, lecz nie dla siebie tylko dla swojej siostry. Gdy ojciec tylko usłyszał kroki dochodzące z kuchni natychmiast się obudził wziął wielki pas i podążył w stronę kuchni. Wyprowadziło go to ja zobaczył, że Roza wraz z Katy jedzą kromkę suchego chleba.
- Wy cholerne bachory pozwolił wam ktoś wziąść mój chleb?! - Wykrzyknął zirytowany ojciec.
-Tato! Proszę, nie bij nas! - Krzyczała roztrzęsiona Roza uciekając najszybciej jak mogła.
-Roza wracaj!
Roza miała dość. Chciała zasnąć i nie obudzić się nigdy więcej. Tak jak jej matka...
-Roza tata nas zabije!
-Nie zabije kochanie. -Szepła Roza. - Oh. chodź tu. Nie wychodź cokolwiek byś widziała albo słyszała.
Roza czuła, że ojciec jest coraz bliżej. Dlatego podeszła bliżej ściany gdzie stała jej siostra.
-Natychmiast mi ją oddasz.
-Tobie się coś w głowie poprzekręcało!
-W takim razie wezme ją siłą.
Ojciec Rozy udeżył ją z całej siły w brzuch.
-Ał... Ał!
-Nie chcesz mi jej po dobroci oddać?! A w każdym razie gdzie ona jest...
-Nigdy Ci tego nie powiem!
Ojciec Rozy nie mógł się powstrzymać. Wziął szklaną butelkę i z całej siły udeżył nią w Roze.
-Nie mogę na to patrzeć... - Szepła do siebie Katy.
Wzięła najbliższy kij koło siebie i po cichu podeszła do ojca i udeżyła kijem w jego głowe.
Gdy ojciec Rozy już upadł ona się podniosła i zaczęła jeszcze dusić ojca.
-Roza spokojnie już po wszystkim!
-A właśnie, że nie! On jeszcze żyje!
Policja przyjechała na miejsce zdażenia i zadziwieni policjanci zabrali Katy do radiowozu, a Roze zawieźli na pogotowie. Niestety w ambulansie Roza straciła przytomność.
Pół godziny po zdarzeniu Roza obudziła się w szpitalu i zanim umarła zdążyła z siebie wydusić tylko trzy słowa
-Kocham cię Katy.
-Kocham cię Roza.
Serce Rozy stanęło i nastąpiła śmierć.
Roza zanim się obejżała była już duchem.
-Nie! Nie proszę nie! - Krzyczała jednocześnie zaczynając płakać...
Za Rozą stanęła dziwna ciemna postać.
-Roza...
-K-kim ty jesteś?!
-Jestem Hunter. Bóg ciemności. Nie zadawaj pytań tylko chodź.
Roza trafiła do całej białej przestrzeni gdzie słyszała tylko głos.
-Roza!
-K-kto mówi?!
-Bóg.
-Wow coś nie oficjalny jesteś... Ale o co w ogóle chodzi? To jakiś żart?!
-To nie jest żart.
-No to się pokaż!
-Wiesz że nie mogę. Rozo. Nadszedł czas sądu.
-Ja naprawdę umarłam? A-ale...
-Umarłaś w szpitalu. Twoja siostra nadal żyje.
-Pozwól mi się z nią zobaczyć!
-No dobrze.
Ku oczom Rozy ukazał się mały ekranik z obrazem na jej siostrę.
-Czekaj moment! Pozwól mi do niej iść! Błagam!
-Nie możesz Rozo... Jesteś już martwa. Dobrze wiesz. Nadszedł czas sądu.
-Wiesz co?! Mam gdzieś ten sąd! Skoro jesteś Bogiem to gdzie byłeś hemmm...?! Gdzie byłeś kiedy Cię potrzebowałyśmy?! Modliłyśmy się do ciebie wiele razy! Rozumiesz?! Mogłam żyć! Mogłam być przy mojej siostrze ale ty nam ani trochę nie pomogłeś! Byłyśmy dziećmi! Trochę szczęścia potrzebowałyśmy! Radziłyśmy sobie same! A ciebie w ogóle nie było! Wiesz co? Co z tego, że stworzyłeś świat?! Nie jesteś Bogiem! Nie jesteś dobry! Wiem! Wszystko co się stało zależy ode mnie! Boże! Trochę szczęścia do cholery! Jesteś nikim! Ludzie w Afryce umierają! Ludzie giną, a ty nic nie robisz! Sprzeciwiam się tobie słyszysz! Sprzeciwiam! I nie mam zamiaru trafiać do nieba pod twoje nogi!
-No cóż... Skoro tak to trafisz pod inne nogi skoro sobie tego życzysz...
-Co się dzieje?! Gdzie ja jestem?!
Roza sprzeciwiła się Bogu który przeniósł ją do piekła...
-Nie bój się Rozo. Jesteś tu bezpieczna. - Wyszeptał jeden z diabłów.
-A-ale gdzie ja jestem?!
-W piekle. Sprzeciwiłaś się Bogu tak jak niektórzy z nas.
-Nie to nie możliwe!
-Ominęła cię kara.
-Jaka znowu Kara?!
-Sprzeciwiłaś się Bogu... Gdybyś popełniła coś gorszego nie pominęła by cię kara.
-A-ale...
-Nic ci nie będzie.
-Yyy...
-Arioch zaprowadzi cię do twojego pokoju. Nie bój się bo widzę, że Ci się już nogi trzęsą.
Roza przerażona lecz zaciekawiona życiem w piekle poszła z Ariochem do swojego pokoju. Akurat przy okazji Arioch pokazał Rozie miejsce w którym musiałaby przeczekać karę.
-Co się tak boisz? - Wykrztusił z siebie Arioch.
-Poprostu... To miejsce jest takie trochę dziwne...
-Nie bój się...
-A tak w ogóle to co tu jest?
-Tu jest droga pokutna... Tu musisz przeczekać swoją kare...
-Aha...
To be continued ♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)